Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawo. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 września 2007

Orzeczenie Sądu Najwyższego w sprawie obowiązku rejestracji stron www jako prasę.

0 komentarzy
Przeczytaj wcześniej:

> Czy serwis internetowy jest gazetą?
> Posty na forum są materiałem prasowym.

U Z A S A D N I E N I E
W dniu 29 grudnia 2004 r Prokurator Rejonowy w Przemyślu skierował do miejscowego Sądu Rejonowego akt oskarżenia przeciwko Norbertowi Z. i Tomaszowi K. zarzucając im to, że: w okresie od lipca 2003 roku do maja 2004 roku w Przemyślu woj. podkarpackiego i Głogowie woj. dolnośląskiego, działając wspólnie i w porozumieniu wydawali czasopismo internetowe „Szyciepoprzemysku" pod adresem www.szyciepoprzemysku.prv.pl bez wymaganej rejestracji, tj. przestępstwa z art. 45 Ustawy z dnia 26.01.1984 roku (Dz. U. Nr 5, poz. 24 z późn. zm.). Ponadto zarzucił, że w okresie od lipca 2003 roku do maja 2004 roku w Przemyślu, woj. podkarpackiego i Głogowie woj. dolnośląskiego wspólnie i w porozumieniu wydawali czasopismo internetowe „Szyciepoprzemysku" pod adresem www.szyciepoprzemysku.prv.pl bez podania w widocznym i zwyczajowo przyjętym miejscu nazwy i adresu wydawcy, adresu redakcji, imienia i nazwiska redaktora naczelnego, miejsca wydawania oraz międzynarodowego znaku informacyjnego, tj. o popełnienie przestępstwa z art. 49 w zw. z art. 27 ust 1 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe (Dz. U. 1984 Nr 5, poz. 24 z późn. zm.).

Wyrokiem z dnia 31 października 2005 roku Sąd Rejonowy w Przemyślu (sygn. akt. II K 55/05) uniewinnił oskarżonych od zarzucanych im przestępstw. Po rozpoznaniu apelacji wniesionej przez Prokuratora Rejonowego w Przemyślu i pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego, wyrokiem z dnia 13 lutego 2006 roku, sygn. akt. II Ka 20/06, Sąd Okręgowy w Przemyślu uchylił zaskarżone orzeczenie i przekazał sprawę Sądowi Rejonowemu w Przemyślu do ponownego rozpoznania. Podczas ponownego rozpoznania sprawy przed Sądem Rejonowym w Przemyślu (sygn. akt II K 80/06) w dniu 28 kwietnia 2006 roku na rozprawie (k. 459 - 460) prokurator dokonał modyfikacji zarzutów aktu oskarżenia poprzez wprowadzenie do opisu czynów zarzucanych oskarżonym sformułowania „w formie drukowanej, druku papierowego, periodycznego „Szyciepoprzemysku" i internetowe". Na wniosek obrońcy oskarżonych Sąd Rejonowy odroczył do dnia 23 maja 2006 roku rozprawę w tej sprawie.

Wyrokiem z dnia 22 września 2006 roku sygn. akt. II K 80/06 Sąd Rejonowy w Przemyślu uznał oskarżonych Noberta Z. i Tomasza K. za winnych tego, że: 1) w okresie od lipca 2003 roku do maja 2004 roku w Przemyślu woj. podkarpackiego i Głogowie woj. dolnośląskiego, działając wspólnie i w porozumieniu wydawali czasopismo w formie drukowanej, druku papierowego, periodycznego „Szyciepoprzemysku" bez wymaganej rejestracji, tj. o przestępstwo z art. 45 Ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe (Dz. U. 1984 Nr 5, poz. 24 z późn. zm.) oraz tego, że: 2 ) w okresie od lipca 2003 roku do maja 2004 roku w Przemyślu, woj. podkarpackiego i Głogowie woj. dolnośląskiego wspólnie i w porozumieniu wydawali czasopismo w formie drukowanej, druku papierowego, periodycznego „Szyciepoprzemysku" bez podania w widocznym i zwyczajowo przyjętym miejscu nazwy i adresu wydawcy, adresu redakcji, imienia i nazwiska redaktora naczelnego, miejsca wydawania oraz międzynarodowego znaku informacyjnego, tj. o przestępstwa z art. 49 w zw. z art. 27 ust 1 ustawy z dnia 26 stycznia 1984r Prawo prasowe (Dz. U. Nr 5 poz. 24 z późn. zm.). Za każde z tych przestępstw Sąd Rejonowy w Przemyślu wymierzył każdemu z oskarżonych jednostkowe kary grzywny rozmiarze 70 stawek dziennych po 20 zł i w konsekwencji orzekł wobec każdego z nich karę łączną grzywny w rozmiarze po 90 stawek dziennych przy przyjęciu, że jedna stawka wynosi 25 zł. Jednocześnie Sąd Rejonowy orzekł przepadek zabezpieczonych dowodów rzeczowych.

Wyrokiem z dnia 6 lutego 2007 roku Sąd Okręgowy w Przemyślu ( sygn. akt. II Ka 34/07) po rozpoznaniu apelacji wniesionej przez obrońcę oskarżonego Norberta Z. zmienił zaskarżony wyrok Sądu Rejonowego w stosunku do obu oskarżonych i uniewinnił oskarżonych Tomasza K. i Norberta Z. od zarzucanych im aktem oskarżenia czynów.

Od wyroku Sądu Okręgowego w Przemyślu kasację złożył Prokurator Okręgowy w Przemyślu zaskarżając wyrok w całości na niekorzyść oskarżonych. Prokurator zarzucił rażące naruszenie przepisów- art. 14 § 1 k.p.k. w zw. z art. 17 § 1 pkt 9 k.p.k. , art. 398 k.p.k. w zw. z art. 414§1 k.p.k. w zw. z art. 437 § 2 k.p.k. mające wpływ na treść wyroku, poprzez bezzasadne – jak stwierdził − uznanie przez Sąd Odwoławczy, że Sąd I instancji skazał oskarżonych Norberta Z. i Tomasza K. za przypisane im przestępstwa, polegające na wydawaniu bez rejestracji czasopisma „Szyciepoprzemysku" w formie drukowanej - bez skargi oskarżyciela publicznego, co stanowiło okoliczność wyłączającą postępowanie i bez odebrania od oskarżonych zgody na rozpoznanie na rozprawie tych czynów jako innych niż ujętych w akcie oskarżenia − co w konsekwencji doprowadziło do niesłusznego uniewinnienia oskarżonych, zamiast ewentualnego uchylenia wyroku i umorzenia postępowania w zakresie czynów nie objętych aktem oskarżenia oraz przekazania sprawy Sądowi I instancji do ponownego rozpoznania w celu rozpoznania w pozostałej części, podczas gdy wbrew stanowisku Sądu Odwoławczego skazanie oskarżonych przez Sąd I instancji za te przestępstwa nie stanowiło wyjścia poza zakres tożsamości czynów jako zdarzeń faktycznych określonych zarzutami aktu oskarżenia, również po zmodyfikowaniu ich opisu przez oskarżyciela na rozprawie. W konsekwencji skarżący wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku Sądu Okręgowego w Przemyślu i przekazanie sprawy temu Sądowi do ponownego rozpoznania w postępowaniu odwoławczym.

Sąd Najwyższy zważył co następuje.
Kasacja Prokuratora Okręgowego w Przemyślu okazała się niezasadna i jako taką należało ją oddalić.

Zasadniczym problemem w sprawie było to czy wydający dziennik bądź czasopismo w formie elektronicznej – w Internecie ma obowiązek zarejestrować to pismo, czy też nie. W tej kwestii prawnej zarówno Sąd Rejonowy w Przemyślu skazując obu oskarżonych, jak i następnie Sąd Okręgowy w Przemyślu w uzasadnieniu uniewinniającego oskarżonych wyroku wyraziły pogląd oczywiście błędny, przy czym na stanowisko Sądu Okręgowego przemożny wpływ miało postanowienie Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie z 25 maja 2005 r. utrzymujące w mocy postanowienie Sądu Okręgowego, w którym oddalono wniosek o wpis do rejestru dzienników i czasopism tytułu wydawanego w formie elektronicznej, w formie witryny internetowej. W świetle przepisów prawa prasowego bezspornym jest, że prasa oznacza publikacje periodyczne, które nie tworzą zamkniętej, jednorodnej całości a ukazują się nie rzadziej niż raz w roku art. 7 ust 1 pkt.1 pr.pr. Jednoznaczny jest także przepis ustawy, że dziennikiem jest ogólno informacyjny druk periodyczny lub przekaz za pomocą dźwięku oraz dźwięku i obrazu ukazujący się częściej niż raz w tygodniu (art. 7 ust.2 pkt.2 pr.pr.) oraz to, że podobna zasada dotyczy czasopism (art. 7 ust. 2 pkt.3 pr.pr.). Ustawodawca wyraźnie i jednoznacznie stwierdza, że prasą są zarówno dzienniki i czasopisma jak i „wszelkie istniejące i powstające w wyniku postępu technicznego środki masowego przekazywania (…) upowszechniające publikacje periodyczne za pomocą druku, wizji, fonii lub innej techniki rozpowszechniania.” − art. 7 ust 2 pkt.1 in fine. W tej sytuacji jest rzeczą bezsporną, że dzienniki i czasopisma przez to że ukazują się w formie przekazu Internetowego nie tracą znamion tytułu prasowego, i to zarówno wówczas gdy przekaz internetowy towarzyszy przekazowi utrwalonemu na papierze, drukowanemu, stanowiąc inną, elektroniczną jego postać w systemie on line jak i wówczas gdy przekaz istnieje tylko w formie elektronicznej w Internecie, ale ukazuje się tylko periodycznie spełniając wymogi, o których mowa w art. 7 ust.2 pr.pr. Stanowisko takie jest mocno ugruntowane w doktrynie zob.: J. Sobczak, Ustawa prawo prasowe. Komentarz, Warszawa 1999, s. 113 i 273−274; J. Barta , R. Markiewicz, Internet a prawo, Kraków 1999, s. 35−41; J. Barta, R. Markiewicz, A. Maklat, Prawo mediów, Warszawa 2005, s. 95; E. Nowińska, M. du Vall, Komentarz do ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, Warszawa 2001, s. 184; E. Nowińska Nieuczciwa reklama w Internecie w: „Internet – problemy prawne” Lublin 1998, s. 51. Rozważania zawarte w uzasadnieniach wyroków Sądu Rejonowego w Przemyślu z 22 września 2006 r. oraz Sądu Okręgowego w Przemyślu z 6 lutego 2007 r. co do tego, że w świetle obowiązującego prawa wydawanie tytułu w formie elektronicznej za pośrednictwem Internetu nie wymaga rejestracji, pozbawione są racji i sprzeczne z ugruntowanymi stanowiskami doktryny. Błąd w rozumowaniu obu wspomnianych Sądów zasadza się na utożsamieniu Internetu z periodycznym przekazem mającym formę dziennika bądź czasopisma rozpowszechnianym za pośrednictwem Internetu. Jest rzeczą jasną i nie budzącą wątpliwości, że Internet nie podlega żadnej rejestracji – jak to zresztą stwierdzono w uzasadnieniu Sądu Rejonowego. Internet jest tylko środkiem przekazu podobnie jak ryza papieru. Papieru jako takiego nikt nie może rejestrować, natomiast rejestracji podlega papier zadrukowany a w zasadzie nie sam papier a tylko działalność polegająca na zadrukowywaniu papieru i wydawaniu go w formie dziennika bądź czasopisma − a więc prasy. Internet jest środkiem przekazu, za jego pośrednictwem wymienia się korespondencję, podobnie jak przekazuje się korespondencję w formie pisemnej na papierze. Przekaz korespondencji w Internecie nie podlega rejestracji, natomiast wydawanie w formie elektronicznej prasy dostępnej w Internecie musi być rejestrowane. Stanowisko zarówno Sądu Okręgowego jak i wcześniej Rejonowego, co do tego, że „brak jest w prawie prasowym postanowień, które nie tylko wprost odnosiłyby się do Internetu i brak jest też tam i takich normatywnych podstaw lub instytucji czy rozwiązań, które mogły by być, choć „wycinkowo” zastosowane do Internetu” (s. 601) – jest błędne i zasadza się na nieodczytaniu treści art.7 ust.2 pkt.1 pr.pr. W przepisie tym stwierdzono bowiem jednoznacznie, że prasą są wszelkie nie tylko istniejące, ale i powstające w wyniku postępu technicznego środki masowego przekazywania oczywiście pod warunkiem, że rozpowszechniają takie publikacje periodyczne, które ustawodawca traktuje jako prasę. W tej sytuacji, jak stwierdzono w przywołanych poglądach doktryny, prasą są także publikacje rozpowszechniane za pomocą Internetu. Przekazy periodyczne rozpowszechniane za pośrednictwem Internetu mogą mieć postać dzienników bądź czasopism, w zależności od interwału ukazywania się. W tej sytuacji także pogląd Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie zawarty w uzasadnieniu postanowienia z dnia 25 maja 2005 r., w sprawie o rejestrację czasopisma okazuje się błędny, gdyż oparty jest na błędnej przesłance, że w Internecie nie mogą pojawiać się dzienniki i czasopisma. Błędność tego poglądu miała swoje źródło w nieprecyzyjnym sformułowaniu wniosku o rejestrację, w którym domagano się rejestracji „wydawnictwa prowadzonego w formie witryny internetowej”.

Warto zauważyć, że rejestracja dzienników i czasopism ma na celu ochronę odbiorcy, który winien mieć pewność, że tytuł prasowy, którego jest odbiorcą jest tym tytułem, który pragnie nabyć lub, z którego treścią pragnie się zapoznać oraz niedopuszczenie na rynek do obiegu tytułów prasowych, których rejestracja stanowiłaby naruszenie prawa do ochrony nazwy istniejącego już tytułu prasowego – a więc ochrona przed nieuczciwą konkurencją. Ochrona ta w równym stopniu dotyczy prasy drukowanej ,jak i tej która rozpowszechniana jest za pomocą Internetu.

W tej sytuacji należy stwierdzić, iż osoba rozpowszechniająca bez rejestracji w właściwym sądzie okręgowym dziennik bądź czasopismo za pośrednictwem Internetu zarówno wówczas, gdy przekaz taki towarzyszy przekazowi utrwalonemu na papierze, stanowiąc inną elektroniczną jego postać, jak i wówczas gdy istnieje tylko w formie elektronicznej w Internecie wyczerpuje znamiona przestępstwa z art. 45 ustawy prawo prasowe. Wypada zauważyć, że podmiot taki ma także obowiązek wskazać nazwę i adres wydawcy, imię i nazwisko redaktora naczelnego. Z natury rzeczy nie jest konieczne – dla przekazów Internetowych wskazywanie miejsca wydania oraz międzynarodowego znaku informacyjnego. Takim międzynarodowym znakiem informacyjnym jest International Standard Serial Number (ISSN) – gdyż dotyczy on jedynie wydawnictw wydawanych drukiem (nadawanie numerów ISSN powierzono Bibliotece Narodowej, która porządkuje krajowy rynek wydawnictw drukowanych, rejestrując i katalogując poszczególne tytuły druków periodycznych).

Zgodzić się należy ze stanowiskiem Prokuratora zawartym w uzasadnieniu kasacji, że bezpodstawne jest stanowisko Sądu Okręgowego co do tego, że modyfikując zarzuty aktu oskarżenia najpierw Prokurator przed Sądem Rejonowym a potem Sąd Rejonowy w wyroku dopuścił się obrazy przepisu art. 398 § 1 k.p.k. Jak trafnie wskazano w literaturze, nie można mówić o nowym czynie jeżeli materiał zaprezentowany w toku rozprawy wskazuje na nowe elementy uzupełniające lub zawężające dotychczasowe ustalenia albo nowe fakty wchodzą w miejsce dotychczasowych lub korygują dotychczasowe sądy o faktach. Może, więc ulegać zmianie opis czynu, gdyż Sąd nie jest związany opisem, ani oceną prawną czynu, dokonaną przez oskarżyciela, nie jest także nowym czynem dokonanie modyfikacji ustaleń faktycznych i ocen prawnych (zob. R.A. Stefański w: Kodeks postępowania karnego. Komentarz red. Z. Gostyński, t. II wyd. 2 Warszawa 2004, s. 754−755). Mając na uwadze powyższe rozważanie sposób też nie przyjąć, aby Sąd naruszył dyspozycję art. 14 §1 w związku z art. 17 §1 pkt. 9 k.p.k. Na marginesie wypada zauważyć, że z zebranego materiału dowodowego wynika jednoznacznie, że oskarżeni nie wydawali prasy (ani dzienników ani czasopism) w formie drukowanej. Egzemplarze drukowane dołączone do akt sprawy to jedynie wydruki tekstów poszczególnych numerów zamieszczonych przez oskarżonych w Internecie.

Podnieść na koniec należy, że w demokratycznym państwie prawnym, jakim z mocy artykułu 2 Konstytucji jest Rzeczpospolita Polska, jedną z podstawowych zasad określających stosunki między obywatelem a państwem jest zasada ochrony zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa. Zasada ta opiera się w pierwszym rzędzie na pewności prawa, a więc na takim zespole cech przysługujących prawu, które zapewniają jednostce bezpieczeństwo prawne, które umożliwiają jej decydowanie o swoim postępowaniu w oparciu o znajomość przesłanek działania organów państwowych a także konsekwencji prawnych jakie działania jednostki mogą pociągnąć za sobą. W demokratycznym państwie prawnym jednostka winna mieć możliwość przewidzenia zarówno konsekwencji swoich zachowań, jak i zdarzeń na gruncie obowiązującego w danym momencie stanu prawnego. Bezpieczeństwo prawne jednostki, które jest związane z jednej strony z pewnością prawa, z drugiej zasadza się na przewidywalności działań organów państwa, pozwalając na przewidywanie skutków działań podejmowanych przez takową jednostkę. W przedmiotowej sprawie Prokurator wywodząc kasację od wyroku Sądu Okręgowego w Przemyślu z dnia 6 lutego 2007 roku (sygn. akt. II Ka 34/07) w sposób jednoznaczny uderzał w podstawy zasady zaufania obywatela do państwa. Domagał się bowiem uchylenia zaskarżonego kasacją wyroku, którym uniewinniono oskarżonych od postawionych im zarzutów wydawania czasopisma internetowego bez wymaganej rejestracji i bez wskazania w widocznym i zwyczajowo przyjętym miejscu tzw. immpresum czyli nazwy i adresu redakcji, imienia i nazwiska redaktora naczelnego oraz międzynarodowego znaku informacyjnego – w sytuacji gdy co najmniej od 17 marca 2005 r, kiedy to postanowieniem Sądu Okręgowego w Krośnie (I Ns. Rej. Pr. 3/05) oddalono wniosek Zdzisława R. o wpis do rejestru pism i czasopism czasopisma internetowego oskarżeni w tej sprawie mogli być przekonani, iż wydawanie w Internecie dziennika bądź czasopisma nie wymaga zezwolenia. Należy zauważyć, iż postanowienie to na skutek apelacji wnioskodawcy zostało utrzymane w mocy postanowieniem Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie z dnia 25 maja 2005 r. (I ACa 277/05). Dodać wypada, iż wspomniane postanowienia zostały wydane przed wyrokiem Sądu pierwszej instancji w niniejszej sprawie. Mimo, że nie ulega wątpliwości, że wspomniane postanowienia zarówno Sądu Okręgowego, jak i następnie Sądu Apelacyjnego, odmawiające rejestracji czasopisma wydawanego w formie elektronicznej tj. w Internecie zasadzały się na błędnej wykładni przepisów ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe (Dz. U. 1984 Nr 5, poz. 24 z późn. zm.) oraz na niezrozumieniu stanowiska judykatury oraz całkowitym pominięciu poglądów doktryny – to jednak stanowiły dla oskarżonych w tej sprawie jednoznaczny sygnał co do stanowiska organów państwa w żywotnych dla nich sprawach, takich, za które przyszło im odpowiadać w sprawach karnych.

Warto zauważyć, iż Prokurator co najmniej od momentu wniesienia i popierania kasacji przed Sądem Najwyższym godził swoimi zasadami procesowymi w zasadę ochrony zaufania obywatela do państwa i prawa określanym także w literaturze i orzecznictwie jako zasada lojalności państwa wobec obywatela. Podkreślenia wymaga, że zasada ta wyraża się zarówno w takim stanowieniu jak i stosowaniu prawa, aby nie stawało się ono swoistą „pułapką” dla obywatela i aby mógł on układać swoje sprawy w zaufaniu, iż nie naraża się na prawne skutki, których nie mógł przewidzieć w momencie podejmowania decyzji oraz w przekonaniu iż jego działania podejmowane zgodnie z obowiązującym prawem i zgodnie z wykładnią stosowaną przez organy tego państwa są zgodne z porządkiem prawnym. Stanowisko takie wielokrotnie wyraził Sąd Najwyższy wprawdzie w orzecznictwie ówczesnej Izby Pracy (I P.R. 1/91 oraz I PRN 34/91), jak i później Trybunał Konstytucyjny w orzeczeniach: z 2 marca 1993 r. (K 9/93), 24 maja 1994r. (K. 1/94) oraz w uzasadnieniach wyroków z dnia 14 czerwca 2000 (P. 3/00) oraz 7 lutego 2001 (K. 27/00). Poglądy takie prezentowano także w doktrynie por. S. Wronkowska Zmiany w systemie prawnym, PiP 1991, z.8, s. 8 i n.; Z. Tabor Teoretyczne problemy legalności, Katowice 1998, s. 65 i n. Sąd Najwyższy w niniejszej sprawie stanowiska te podziela stwierdzając, że konstytucyjna zasada lojalności państwa wobec obywatela wyraża się m.in. w takim stanowieniu i stosowaniu

Ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe. Tekst ujednolicony
(format .pdf)

czwartek, 15 marca 2007

Czy serwis internetowy jest gazetą?

0 komentarzy
Wczoraj pisałem, że sąd w Słupsku wydał wyrok w sprawie Gazety Bytowskiej, orzekając że posty na forum dyskusyjnym są materiałem dziennikarskim. Taki materiał ukazuje się zazwyczaj w gazecie, a więc powstaje nowe pytanie. Czy serwis internetowy jest gazetą w rozumieniu prawa i swoją działalność musi rejestrować w sądzie tak jak zwykła gazeta lub czasopismo?

Sąd regionalny uznał, że serwis internetowy Gazety Bytowskiej jest gazetą w rozumieniu prawa prasowego i postawił zarzut prowadzenia jej bez rejestracji w sądzie. Sąd umorzył jednak tę część oskarżenia ze względu na niską szkodliwość czynu.

Wynika z tego, że tysiącom stron internetowych grożą procesy za nierejestrowanie swoich witryn jako gazet. Według Artykułu 20 ustawy z dnia 28 stycznia 1984 r. Prawo prasowe wynika że:

wydawanie dziennika lub czasopisma wymaga rejestracji w sądzie wojewódzkim właściwym miejscowo dla siedziby wydawcy, zwanym dalej "organem rejestracyjnym". Do postępowania w tych prawach stosuje się przepisy kodeksu postępowania cywilnego o postępowaniu nieprocesowym, ze zmianami wynikającymi z niniejszej ustawy.

Gdy przeglądniemy kolejne wersy dowiemy się, z Artykułu 45 ustawy z dnia 28 stycznia 1984 r. Prawo prasowe:

Kto wydaje dziennik lub czasopismo bez rejestracji albo zawieszone - podlega karze grzywny2).
Ale czy witryna internetowa jest prasą w rozumieniu prawa prasowego? Prasa zazwyczaj przecież kojarzy się nam z zadrukowaną kartą papieru. Ale ustawa uchwalono w 1984 roku wybiega daleko w przyszłość i z punktu widzenia tj ustawy Artykuł 7 ustawy z dnia 28 stycznia 1984 r. Prawo prasowe:

1. Ustawa reguluje prasową działalność wydawniczą i dziennikarską.
2. W rozumieniu ustawy:

1) prasa oznacza publikacje periodyczne, które nie tworzą zamkniętej, jednorodnej całości, ukazujące się nie rzadziej niż raz w roku, opatrzone stałym tytułem albo nazwą, numerem bieżącym i datą a w szczególności: dzienniki i czasopisma, serwisy agencyjne, stałe przekazy teleksowe, biuletyny, programy radiowe i telewizyjne oraz kroniki filmowe; prasą są także wszelkie istniejące i powstające w wyniku postępu technicznego środki masowego przekazywania, w tym także rozgłośnie tele- i radiowęzły zakładowe upowszechniające publikacje periodyczne za pomocą druku, wizji, fonii lub innej techniki rozpowszechniania; prasa obejmuje również zespoły ludzi i poszczególne osoby zajmujące się działalnością dziennikarską,

2) dziennikiem jest ogólnoinformacyjny druk periodyczny lub przekaz za pomocą dźwięku i obrazu, ukazujący się częściej niż raz w tygodniu,

3) czasopismem jest druk periodyczny ukazujący się nie częściej niż raz w tygodniu a nie rzadziej niż raz w roku: przepis ten stosuje się odpowiednio do przekazu za pomocą dźwięku oraz dźwięku i obrazu innego niż określony w pkt. 2,

5) dziennikarzem jest osoba zajmująca się redagowaniem, tworzeniem lub przygotowywaniem materiałów prasowych pozostająca w stosunku pracy z redakcją albo zajmująca się taką działalnością na rzecz i z upoważnienia redakcji,

6) redaktorem jest dziennikarz decydujący lub współdecydujący o publikacji materiałów prasowych,

7) redaktorem naczelnym jest osoba posiadająca uprawnienia do decydowania o całokształcie działalności redakcji,

8) redakcją jest jednostka organizująca proces przygotowywania (zbierania, omawiania i opracowywania) materiałów do publikacji w prasie.

Tak więc zgodnie z punktem pierwszym "prasą są także wszelkie istniejące i powstające w wyniku postępu technicznego środki masowego przekazywania" zalicza się do nich internet. Skoro internet jako medium jest w sensie prawa prasą, czy innym środkiem przekazu, każdą stronę internetową na której publikujemy informacje powinniśmy zarejestrować. Wynika z tego, że Polska jest krajem o bardzo dużej liczbie dziennikarzy i zapewne przodujemy w tym na świecie :)

Myślę jednak, że jest to luka prawna, a osoby które na serio chcą prowadzić stronę internetową przypominającą funkcjonalnością i zawartością informacji czasopismo lub gazetę powinni ją zarejestrować. Istnieje obawa że ze względu na właśnie rozpoczętą lustrację dziennikarzy, osoby prowadzące takie witryny nie zechcą ów internetowego periodyku zarejestrować w sądzie jako gazetę lub czasopismo. Jest jednak na to sposób.

Nazwy (domeny) stron internetowych rejestruje NASK. W przedmiocie działania ma obowiązek rejestracji i utrzymania domen internetowych. Prawodawcy powinni przemyśleć, czy nie dodać do obowiązków NASK, określania co jest a co nie internetową prasą. Następnie organizacja ta przekazywałyby do sądu dane o tych witryny, które jako prasa nie byłyby zgłoszone. Sąd zmuszałby do rejestracji właścicieli domen bądź do zawieszenia działalności

środa, 14 marca 2007

Posty na forum są materiałem prasowym.

1 komentarzy
Jak podał portal wirtualnemedia.pl
Leszek Szymczak, redaktor naczelny internetowej "Gazety Bytowskiej naruszył wolność słowa, nie usuwając z forum postów wzywających do linczu na miejscowym komorniku." Uznał w środę Sąd Rejonowy w Słupsku (Pomorskie). (...) Ta bezprecedensowa sprawa dotyczyła 5 z 935 postów, jakie ukazały się w marcu 2005 r. na internetowym forum "Gazety Bytowskiej" pod tekstem dotyczącym nieprawidłowej pracy miejscowego komornika. Ich autorzy nawoływali do linczu na komorniku. Posty te pozostawały na stronie "Gazety Bytowskiej" trzy miesiące. Komornik poczuł się zagrożony ich treścią, o czym zawiadomił miejscową prokuraturę.
Czy posty na forum dyskusyjnym są materiałem dziennikarskim w rozumieniu prawa prasowego?

Materiały dziennikarskie przygotowuje dziennikarz, według Artykułu 7 podpunkt 5 ustawy z dnia 28 stycznia 1984 r. Prawo prasowe dziennikarzem jest:
osoba zajmująca się redagowaniem, tworzeniem lub przygotowywaniem materiałów prasowych pozostająca w stosunku pracy z redakcją albo zajmująca się taką działalnością na rzecz i z upoważnienia redakcji.
Tak więc redakcja strony internetowej musiałaby płacić forumowiczom za pisanie na forum. Wiadomo, że tak nie jest więc osoba ta z punktu widzenia tej części prawa prasowego dziennikarzem nie jest, a więc nie może przygotowywać materiałów prasowych. Jednakże druga część mówi o tym że osoba ta prowadzi taką działalność na rzecz i z upoważnieniem redakcji. Można by powiedzieć, że rejestracja osoby na forum dyskusyjnym i umożliwienie jej publikowania jest upoważnieniem redakcji do tworzenia materiałów prasowych. Tak więc wydawca strony internetowej, którą sąd uznał za dziennik odpowiada za wszystkie treści publikowane na swoich łamach.

Należałoby się zastanowić czy strona internetowa w rozumieniu prawa prasowego może być dziennikiem. Nad tym zastanawiać będziemy się już jutro.

poniedziałek, 29 stycznia 2007

Bzyknąć Fakt na 75.000 zł

6 komentarzy
Tytuł w stylu Faktu, i chyba nic nie odda bardziej istoty tej informacji. Aktorka Anna Mucha wygrała proces sądowy przeciwko ogólnopolskiemu dziennikowi Fakt. Zasądzona kwota na rzecz Anny Muchy to 75 tysięcy złotych odszkodowania. Wydawca pisma będzie musiał jeszcze przeprosić na łamach gazety aktorkę oraz zaprzestać pisać o jej prywatnym życiu. Dziennik opublikował na swoich łamach zdjęcia aktorki opalającej się półnago na plaży w Egipcie. Anna Mucha uznała te zdjęcia za naruszenie praw do swojego wizerunku.

Zgodnie z art. 78 ust. 1 prawa autorskiego

1. Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie.

2. Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku:
1) osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych;
2) osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.
Autorka nie wyraziła zgody na rozpowszechnianie swojego wizerunku, a sądy nie uznają gwiazd za osoby publiczne. Owszem gdy znajdują się na premierach filmów, spotkaniach autorskich, gdzie prezentują własną twórczość to tak, ale gdy są na plaży prywatnie status "osoby publicznej" ich nie obowiązuje. Tak właśnie było w tym przypadku gdyż zdjęcie zostało zrobione podczas prywatnego urlopu na plaży w Egipcie.

Nie tylko prawo prasowe chroni gwiazdy i zwykłych ludzi przed nadmiernym interesowaniem się przez osoby trzecie ich życiem prywatnym.

Kodeks Cywilny Art. 23.

Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach.
Jeden "Fakt" mnie zastanawia. Czy kwota zarządzona przez sąd jest adekwatna do wyrządzonej krzywdy? Dziś reklama na głównej stronie dziennika kosztuje 29 tysięcy złotych. Gdyby zsumować reklamy na pozostałych zapewne kwota oscylowałaby około 1 mln zł. Gdyby pomnożyć tę kwotę przez wszystkie dni w miesiącu dawałoby to ok 30 milionów złotych. Wiadomo jednak, że gazeta nie sprzedaje wszystkich miejsc reklamowych. Więc zerknąłem na dane dotyczące zysków z reklam Faktu (wrzesień 2006 dane expert-monitor). Wynika z nich, że w ciągu miesiąca kwota oscyluje wokoło 2 mln zarobku. Tak więc zasądzona przez sąd kwota wydaje się być adekwatna do winy jaką popełnili dziennikarze Faktu. Wniosek jest jeden: za "wchodzenie w butach w prywatne życie" kosztuje dziennik połowę miesięcznych wpływów.

Co sądzicie na ten temat? Czy dziennikarze mają prawo opisywać prywatne życie gwiazd? Czy odszkodowanie, który Fakt zapłacił aktorce jest odpowiednio wysokie?

Inne procesy przegrane przez Fakt:
-> Kolejna porażka dziennika "Fakt" - Sto tysięcy złotych odszkodowania ma zapłacić "Fakt" redaktorowi naczelnemu "Przeglądu Konińskiego" - Stanisławowi Pigule.
-> Skrzynecka zawarła ugodę z "Faktem" - "W Fakcie będzie opublikowane oświadczenie wydawcy o wyrazach ubolewania za naruszenie dóbr osobistych".

-> Joanna Brodzik wygrywa z "Faktem" - Grzegorz Jankowski, redaktor naczelny "Faktu", i Axel Springer Polska, wydawca tytułu, muszą przeprosić Joannę Brodzik za naruszenie jej dóbr osobistych.

-> Edyta Górniak wygrała z "Faktem"? - Sąd zakazał brukowej gazecie "Fakt" pisania o Edycie Górniak

Inne procesy wytoczone przeciwko Faktowi:

-> Mandaryna idzie na wojnę z "Faktem"
-> "Fakt" do prokuratury za prowokację wobec min. Jurgiela
-> Poseł skarży "Fakt"

Zapowiedzi pozwów przeciwko Faktowi:
-> Lepper pozwie "Fakt" za "chuligana bez matury"
-> Minister pozwie "Fakt" za publikację
-> Posłanka SdPl pozywa do sądu "Fakt"

niedziela, 14 stycznia 2007

Fotoreporter a prawo?

3 komentarzy
W Poczesnej pod hipermarketem Auchon została przeprowadzona akcja policyjna mająca na celu zatrzymanie handlarza narkotykami. Poinformowała Gazeta Wyborcza w artykule "Częstochowa: Policjanci ranili małe dziecko?"

Przypadkowym świadkiem tego zdarzenia był fotoreporter Maciej Kuroń, 22-letni współpracownik "Gazety". Kiedy zobaczył, że pod Auchan biegają uzbrojeni policjanci, w naturalnym odruchu wyjął aparat i zaczął robić zdjęcia. Kilkanaście minut później policja go zatrzymała, a zdjęcia zabrała.

"Opowieść Maćka Kuronia, współpracownika "Gazety"

Pojechałem na zakupy, ale nie zdążyłem wejść do sklepu, gdy zobaczyłem, że wokół migają niebieskie "koguty". Stanąłem z boku i zacząłem robić zdjęcia. Nagle otoczyli mnie policjanci, uzbrojeni w długą broń. Zaczęli wypytywać kim jestem i co tu robię. Pokazałem im legitymacje prasową. Mimo to zabrali mi aparat i powiedzieli: "Jedziesz z nami". Nie chciałem zostawiać auta pod Auchan, wtedy panowie pozwolili mi nim jechać, pod eskortą policjanta.

W siedzibie CBŚ usłyszałem, że muszę zeznawać jako świadek. Uprzedzili o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań. Trochę się wystraszyłem. Nie miałem pojęcia, czego właściwie byłem świadkiem. Potem zaczęli wypytywać: "Po co tam pojechałeś?", "Skąd wiedziałeś o akcji?", "Skąd wiesz, że to byli policjanci?" "Dlaczego robiłeś te zdjęcia?". Poczułem się jak przestępca, który próbuje coś ukryć. Czułem się zmanipulowany. Wśród zdjęć szukali tych, na których był widoczny półotwarty bagażnik auta. Zjawił się też mężczyzna, twierdzący że jest prokuratorem, ale nie podał nazwiska, nie przedstawił się. W końcu zażądali ode mnie dwóch kart pamięci z aparatu, na których były foty z akcji. Byłem już wystraszony na całego, nigdy nie zdarzyło mi się coś podobnego. Dostałem zaświadczenie, że policja zgarnęła moje zdjęcia. Podpisała się pod nim nadkomisarz Elżbieta Lisek. Po trzech godzinach wreszcie mnie puścili. Obiecali, że oddadzą karty za tydzień, może za kilka dni. Jak je przejrzą. Mam nadzieję, że nie skasują żadnego zdjęcia. Jest to przecież własność "Gazety".

Komentarz Ewy Kulisz, red. nacz. "GW" w Częstochowie: Czekamy na wyjaśnienia i niezniszczone karty Prokuratura natomiast bez zażenowania wyznaje, że zdjęcia zrobione przez fotoreportera "Gazety" i zarekwirowane przez policję przydadzą im się do pracy. Fotoreporter zrobił zdjęcia po to, by je opublikować w "Gazecie". Po to, by za ich pomocą poinformować mieszkańców, co się wydarzyło pod Auchan. Wykonywał swój zawodowy obowiązek, a policja mu to uniemożliwiła. Był w miejscu publicznym i nie zrobił nic złego, nie było więc żadnego powodu, by go zatrzymywać i nękać przez trzy godziny. Zwłaszcza że się od razu wylegitymował. Nie przekonuje mnie argument prokuratora Basińskiego o potrzebie ochrony "tajniaków", skoro działali publicznie i każdy przechodzień mógł ich sfotografować, choćby komórką.Spodziewam się, że policja jak najszybciej wyjaśni nam wszystkim, co się stało pod hipermarketem. I że fotoreporter odzyska karty, z których nie zostanie wykasowane ani jedno zdjęcie. Nawet jeśli jest dla policji niewygodne.
Zastanawia mnie czy policja miała prawo zatrzymać fotoreportera i zabrać go na przesłuchania oraz jednocześnie zabrać mu jego sprzęt do pracy w postaci kart pamięci? Czy polskie prawo pozwala u nas zatrzymać każdego pod dowolbym pretekstem? Czy policja nie mogła grzecznie poprosić o udostępnienie zdjęć dla dobra śledztwa?

Konstytucja mówi:
Art. 14. Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu.
Tak więc czy w tym przypadku Policja nie ograniczyła prawa do wolności fotoreportera który jest przedstawicielem prasy?

Art. 31. Konstytucji

1. Wolność człowieka podlega ochronie prawnej.

2. Każdy jest obowiązany szanować wolności i prawa innych. Nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje.

3. Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.
Czy zgodnie z punktem trzecim była to sytuacja konieczna dla utrzymania bezpieczeństwa lub porządku publicznego? Czy ten punkt daje prawo policji na zarekwirowanie karty i fotografa?

Art. 41. Konstytucji
1. Każdemu zapewnia się nietykalność osobistą i wolność osobistą. Pozbawienie lub ograniczenie wolności może nastąpić tylko na zasadach i w trybie określonych w ustawie.

2. Każdy pozbawiony wolności nie na podstawie wyroku sądowego ma prawo odwołania się do sądu w celu niezwłocznego ustalenia legalności tego pozbawienia. O pozbawieniu wolności

powiadamia się niezwłocznie rodzinę lub osobę wskazaną przez pozbawionego wolności.

3. Każdy zatrzymany powinien być niezwłocznie i w sposób zrozumiały dla niego poinformowany o przyczynach zatrzymania. Powinien on być w ciągu 48 godzin od chwili zatrzymania przekazany do dyspozycji sądu. Zatrzymanego należy zwolnić, jeżeli w ciągu 24 godzin od przekazania do dyspozycji sądu nie zostanie mu doręczone postanowienie sądu o tymczasowym aresztowaniu wraz z przedstawionymi zarzutami.

4. Każdy pozbawiony wolności powinien być traktowany w sposób humanitarny.

5. Każdy bezprawnie pozbawiony wolności ma prawo do odszkodowania.

Art 64. ust 3. Własność może być ograniczona tylko w drodze ustawy i tylko w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności.
Jak widać wg. konstytucja policja ma prawo się tak zachować, choć mam wątpliwości czy w tym przypadku było to uzasadnione. Niestety konstytucja jest rzadko przez obywateli a także policjantów rzadko znana i mało przestrzegana.

USTAWA z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji. (Dz.U.02.7.58)

§ 1. Rozporządzenie określa sposób postępowania oraz wzory dokumentów stosowanych przy wykonywaniu przez policjantów uprawnień określonych w art.15 ust. 1 pkt 1, 2a, 3, 3a lit. b, pkt 3b, 5, 5a, 6 7 ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 r. o

Policji, zwanej dalej "ustawą":
1) legitymowania osób w celu ustalenia ich tożsamości;"

i dalej:

"§ 2. 1. Policjant, który przystępuje do czynności służbowych związanych z
wykonywaniem uprawnień określonych w § 1 pkt 1-3, 5, 7 i 8, jest obowiązany
podać swój stopień, imię i nazwisko w sposób umożliwiający odnotowanie tych danych, a także podstawę prawną i przyczynę podjęcia czynności służbowej.
Dzień później na łamach Gazety dowiedzieliśmy się, że Fotoreporter "Gazety" odzyskał karty z fotografiami, które zrobił podczas środowej akcji.

Maciej Kuroń przez hipermarketem znalazł się przypadkiem. Kiedy zobaczył, co się dzieje, zaczął robić zdjęcia. Policja go zatrzymała, przewiozła do siedziby CBŚ w miejskiej komendzie, przesłuchała. Zabrała dwie karty pamięci z aparatu. - Policjanci nie mogli dopuścić, by na zdjęciach zostały utrwalone twarze osób, które są utajnione. Z drugiej strony fotografie bardzo nam mogą pomóc w pracy, a karty pamięci oczywiście oddamy - tłumaczył w czwartek Romuald Basiński, rzecznik prokuratury. O tym, że policja postępowała wbrew prawu, nie mówił.

Wczoraj jeszcze zapowiedział: - Policja skopiuje zdjęcia, bo mogą pomóc w badaniu ewentualnego przecieku o akcji, narażenia dziecka, samego zatrzymania. Oczywiście do skopiowania dojdzie w obecności fotoreportera.

Policja oddała karty. - Nic nie skasowali - sprawdził Kuroń. O kopiowaniu nic nie usłyszał.

Ewa Nowińska, znawczyni prawa prasowego i dyrektorka Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego, nie ma wątpliwości: - Redakcja może wydać materiały reporterskie albo dobrowolnie, albo na podstawie wyroku sądu. Nadużyciem było już samo przeszukiwanie aparatu i kart pamięci. Organa ścigania wykazały się nadgorliwością.

Prokuratura będzie tymczasem badać, czy informacje o planowanej akcji nie przeciekły do mediów. - Zastanawiająca jest obecność fotoreportera w tamtym miejscu - stwierdził Basiński.

Jerzy Dziewulski, znany policjant i antyterrorysta, były poseł, komentuje: - O samej akcji powiem tyle: sam bym zatrzymywał bandytę, mimo obecności dziecka. Co do fotoreportera, policja przesadziła w histerycznej reakcji. Zamiast zatrzymywać reportera i rekwirować materiały, powinni porozmawiać. Mogli mieć nagłośniony sukces, a sami go zepsuli. Teraz mają aferę, więc będą wymyślać historie o przeciekach i zdradzaniu tajemnic. Częstochowska policja wiele musi się jeszcze nauczyć.
Tekst powstał w oparciu o cytaty z Gazety Wyborczej.