czwartek, 13 sierpnia 2009

Numizmatyka czy wesele i dekoracje weselne, a po nich tylko wywoływanie zdjęć...

0 komentarzy
Moda na śluby nie ustaje i to zarówno na związane z ceremonią duchową uniesienia jak i całą otoczkę z tym związaną, począwszy od samego wesela, przez dekoracje weselne, wybór odpowiedniego menu i przygrywającej muzyki. Obdzwaniamy i zwołujemy ciotki, dalekie i bliskie kuzynki i szkolne koleżanki, przyjaciółki z dawnych lat, a wszystko to pod hasłem przygotowań weselnych. Jednak tak na prawdę traktujemy te konsultacje z wielkim namaszczeniem jak konferencje na najwyższych szczeblach. Nasze długopisy reklamowe nie przestają działać, notujemy niemal wszystko, spotykamy się słuchając rad, porad przeżyć i doświadczeń innych bliskich nam osób.
Starannie dobieramy i dbamy o szczegóły sukni, dodatków weselnych, a wielka chwila oddala się od nas co raz bardziej, by z czasem przelecieć jak szalona. Ten prawie pedantyczny dobór zdaje się chyba często nie mieć zastosowania w wyborach partnerów, bo tak jak numizmatyka pozwala gromadzić monety, segregować je, oddawać się ich pięknu i cieszyć ich wartością, czasami mam wrażenie, że najszybciej z tych wszystkich ważnych spraw, zabieramy się do wybierania kandydatów na żonę czy męża. I nie chodzi tu o czas ( miesiąc, rok), ale o zaangażowanie w tą quasi selekcje.
Często samo wesele, dekoracje weselne i wywoływanie zdjęć po tym całym zamieszaniu pozostaje jedynym miłym wspomnieniem naszego pochopnego ożenku.
Numizmatyka jest dla ludzi z pasja, oddanych najczęściej temu jednemu hobby, dokładnie jak małżeństwo jest a przynajmniej być powinno również wzajemną pasją, inspiracją, wspólną radością życia i oddaniem tej jednej osobie.
Może niczym właśni rzecznicy prasowi powinniśmy zwoływać mini konferencje, tzn.: spotkania z potencjalnymi wybrankami, pytać, powątpiewać, inwestować swój czas i uczucia, prawie jak długopisy reklamowe rozdawane za darmo tak dawać jednak kredyty zaufania po to tylko by przekonać się z kim mamy do czynienia.
Nasz pijar jest równie ważny w końcu wesele to nie byle impreza, po której wywoływanie zdjęć nawet nie jest konieczne, bo wszystko widać wkoło.

Reklama Na Blogach

wtorek, 11 sierpnia 2009

Taka sobie "Elegia"

0 komentarzy
Kino za 6 zł w krakowskim ARS skłania by nadrobić zaległości filmowe i za symboliczną niemal opłatą obejrzeć upragniony film, który znikł już z afisza. Pewnie że można zrobić to na DVD czy ściągnąć go z internetu, jednak magia wielkiego ekranu każdorazowo mnie urzeka. Ilekroć zasiądę w kinowym fotelu czuje ten dreszczyk...Ostatnio miała spowodować go „Elegia”, a obyło się raczej bez niego. Dawno już nie zawiodłam się filmem szczególnie tym wyczekiwanym. Film jest mniej niż banalny, zwiastun(jak to zwykle bywa) świetnie utrzymywał napięcie czyniąc z niego thrillera, w rzeczywistości to ckliwa opowieść o miłość, i jedyne co można mu zaliczy na plus to że o takiej wzniosłej i ponad wszystko. Warto zauważyć że film jest ekranizacją, poniekąd kontrowersyjnej powieści Philipa Rotha „ Konające zwierzę”. Takie filmy już były, a motywy wydaje mi się, że też się już opatrzyły, nie wniósł on nic nowego, tym bardziej nie skłonia do żadnej konkretnej refleksji.
Jedyny plus to moje osobiste odkrycie Penalope Cruz, która sprawdza się w różnych konwencjach i chociażby dla niej można obejrzeć ten film. Potrafi się ona wcielić w nowa, kolejną postać, nie pozostawiając śladu po poprzedniej. Szkoda tylko, że wciąż grywa Kubanki lub Hiszpanki, ale myślę że przyjdzie pora na jej amerykańkie wcielenie, choć zdecydowanie wolę kino europejskie. Jest jej na ekranie sporo, nie bez kozery Oskara dostała jednak za film, w którym pojawia się prawie na jego końcu, ale wtedy przyćmiewa wszystkich pozostałych aktorów!Niesamowita i nietuzinkowa, mowa o Vicky Cristinie Barcelonie, ale o tym obrazie następnym razem:)

Elegy 2008
obsada; Ben Kingsley, Penelope Cruz
reż. Isabel Coixet

Masz ochotę na wycieczki, imprezy firmowe może jachty albo nurkowanie?

0 komentarzy
Prowadząc samodzielną działalność gospodarczą czyli będąc sobie sterem, żeglarzem i okrętem niestety, a dla nie których na szczęście oprócz samodzielnie wypłacanej pensji pochodzącej zresztą z własnych zasobów, sami przyznajemy sobie urlop i sami go organizujemy. Jest on na tyle pieczołowicie przygotowany na ile zadbamy o siebie i nasz relaks. Natomiast jedną z zalet pracy w firmie czy też popularnych obecnie korporacjach są bonusy pod różną postacią: (firmowe samochody i komórki to już standard)wycieczek, biletów autokarowych, częstą propozycją są uwielbiane przez pracowników imprezy firmowe i integracyjne, na których tak wiele się dzieje. Najnowsze trendy nakazują również sponsorować zatrudnionym coraz ciekawsze wycieczki połączone z uprawianiem wszelakich sportów, mogą to być np.: na jachty czy nurkowanie po nieskazitelnie czystych akwenach. Wszystko to bardzo miłe i kuszące, ale daje satysfakcje i pozwala cieszyć się szarą rzeczywistością w firmie dopiero wtedy gdy i co miesięczna pensja jest godziwa: adekwatna do wysiłków i trosce o dobro pracownika, w przeciwnym przypadku na nic zdadzą się wycieczki, bilety autokarowe, imprezy integracyjne i firmowe czy nurkowanie albo jachty. W dobie kryzysu nawet te lukrowanie brzmiące obietnice wycieczek, wyjazdów, imprezy firmowe czy imprezy integracyjne i bilety autokarowe tracą sens, bo już każdy czy to szef własnej firmy czy jednak gdzieś tam zatrudniony martwi się głównie o to by starczyło mu do następnej wypłaty.

Reklama Na Blogach

sobota, 18 lipca 2009

Zaplanuj dekoracje, wymień drzwi drewniane, a może kupisz kołdry lub koszulki- rożne pomysły na spędzenie nie tylko tegorocznych wakacji.

0 komentarzy
Lato skłania nas do zmian, na szczęście na lepsze, czego wyniki na żywo możemy później zobaczyć. Planujemy, organizujemy. Jedni wyjeżdżają n urlopy inni z kolei planują od dawna odwlekane remonty. A jeśli do tego pogoda nam sprzyja, coraz chętniej malujemy mieszkania, stosując wszelkiej maści nowatorskie czy też tradycyjne dekoracje. Tu, szereg publikacji może nam ułatwić i dopomóc jak zaaranżować nasze wnętrza. Dla zapracowanych czy leniwych księgarnia internetowa będzie najlepszym rozwiązaniem. Znajdziecie tam cały szereg poradników i książek dotyczących dekoracji. Amatorzy stolarki drewnianej przez cały rok, a tym bardziej latem wykazują zainteresowanie wymianą okien albo zwykłych drzwi na drzwi drewniane.
Wśród miejskich urlopowiczów są i tacy, którzy wolą inwestować swój czas i pieniądze w artykuły dla domu np. kołdry czy te bardziej osobiste jak koszulki czy inne części garderoby, w tych wyborach znowu może nam się przydać księgarnia internetowa. Książki podpowiedzą jak i w czym spać, która kołdra będzie najlepsza. Światowe bestsellery być może wyłonią marki koszulek w jakich chodzą nasi ulubieni współcześni bohaterowie książkowi.

Jednak to czy będą to koszulki, kołdry czy drzwi drewniane, a może dekoracje do waszego domu, warto by te zakupy a dokładniej ich wyniki na żywo okazały się owocnym plonem naszych starań. Za rok kolejne lato i czas kiedy będzie można puścić wodze fantazji.

Reklama Na Blogach

środa, 15 lipca 2009

Biedna Coco...

0 komentarzy
Takie właśnie odczucie nasuwa mi się po obejrzeniu filmu o wielkiej projektantce Coco Chanel, a właściwie Gabrielle Bonheur Chanel. Bardzo oczekiwany i jakże często podejrzanie recenzowany film nie jest chyba tym, na który czekaliśmy i który nam się przedstawia. Nam kinomaniakom, wam fanom Coco. Oto prosta i krnąbrna, a przy tym błyskotliwa dziewczyna, do końca pozostająca sobą ma, według znanej nam wszystkim historii, podbić wielki świat mody. I to nie jest ani jej planem ani zamiarem, ale proszą się o to nasze oczekiwania. Poznajemy jej losy od dzieciństwa spędzonego w sierocińcu poprzez młodość, której szczególnie poświęcono ten film. Szczyt kariery i projekty Coco czyli efekty jej pracy są do nabycia czy tez obejrzenia na wybiegach, bo na pewno nie w tym filmie. Obnaża on jej butne wnętrze, pokazuje kobietę jeszcze nieświadomą siebie i swoich potrzeb, ale już poszukującą, taką która chce się odnaleźć w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Godzi się na upokorzenia z ich strony, pozwala sobie być ich utrzymanka, jak czyniło to wówczas wiele kobiet. A nieświadomy niczego widz czeka na spektakularne objawienie się jej talentu, jakiś przełom w karierze, idee fixe która jej towarzyszy. Coco z każdym dniem buduje swój świat, by w końcu być wolną i niezależna od żadnego mężczyzny kobietą. Jedynym któremu oddała się w pełni był pewien Anglik, o pseudonimie Boy. Ona, która wierzyć w miłość nie chciała, zakochuje się... zupełnie podobnie jak Edith Piaf bardzo nieszczęśliwie. Zresztą biografie tych obu Francuzek bezsprzecznie mają ze sobą coś wspólnego. Traumatyczne dzieciństwa, trudne wchodzenie w dorosłość, śpiewanie po barach i wszelkiej maści kontakty i znajomości, z których niewiadomo kiedy i jakie będą owoce.
Natomiast, wbrew opiniom, sądzę że rola dotychczasowej Amelii zdecydowanie została wyparta przez Coco.

„Coco avant Chanel”, francuski, biograficzny
obsada: Audrey Tautou jako Coco Chanel
Alessandro Nivola jako Arthur Capel
Benoit Poelvoorde jako Étienne Balsan
Marie Gillain jako Adrienne Chanel
Emmanuelle Devos jako Emilienne d'Alençon